fbpx

A ja wierzę w Mikołaja!

Osobnik, o którym piszę nie mieszka w Laponii, nie ma nadwagi, ani wijącej się po torsie bieluśkiej brody. W sumie nawet nie dźwiga efektownych prezentów, otulonych w błyszczące papiery, złotka, brokaty i wstążki…

Mikołaj, o którym piszę sam w sobie niesie niezwykłości…

Mikołaj, o którym piszę jest jednym z tych chłopaków, o których mogłabym powiedzieć: szorstki, trudny do rozgryzienia, ciężki przypadek… Mikołaj, o którym piszę to jeden z moich uczniów – zbuntowany nastolatek, ukryty za kapturem, z farbowanym włosem i miną notorycznie naburmuszoną.

Mikołaj, o którym piszę jest małomówny (jeśli chodzi o aktywność na lekcji), ale jego zbuntowana natura uaktywnia się i odnajduje idealnie w zupełnie innym miejscu. W muzyce hip-hop. Tak, to prawdziwy żywioł Mikołaja – pisanie tekstów gorzkich, cierpkich, ociekających wulgaryzmem, ale – do szpiku kości – prawdziwych.

Murale kojarzone jednoznacznie z kulturą hip-hop
Nie każda „kultura” musi być delikatna. Ważne aby była prawdziwa i szczera.

Te utwory w niczym nie przypominają słodkich laurek pisanych do świętego brzuchatego jegomościa.

Nie ma w nich świętości, jest za to niepokojący ból, niezrozumienie, niezgoda, bunt, szczerość i osobliwa wrażliwość. Piękne to i naturalne. Młodzieńcze namiętności, nastoletnie problemy wyrzucone… wyplute… wystrzelone… w kosmos! Mocne wrażenia. Silne emocje. Żywe doznania. Uwielbiam kwiaty i bukiety, ale akurat stronię od wiązanek… niecenzuralnych słów. Choć ich nie lubię, nie polecam i nie propaguję, uważam, że w tym przypadku są na miejscu. One też są emocją, ratunkiem, ostrą reakcją, potęgują krzyk młodego człowieka, wyjaskrawiają buntowniczą naturę.

Bo przecież istnieją uczucia, które trzeba wykrzyczeć w najbardziej agresywny sposób. Tak, by poczuć ulgę… Mikołaj, o którym piszę nie wchodzi przez komin i nie jest postacią utkaną z dziecięcej fantazji. Jest autentyczny, mieszka w Łasku i „wchodzi” do nas przez słowa i dźwięki. Znalazł swój świat, idealny azyl, pomysł i strefę dla siebie. Cieszy mnie to, że mam takiego ucznia. Cokolwiek by o nim nie napisać – ma jednak coś ze świętego – rozdaje swoje utwory na YT, dzieli się swoim wnętrzem i pomaga tym, co czują podobnie.

Od dziś znowu wierzę w Mikołaja!

Anula.