Kobiety, aplauz i sztuka…

 

Ziarnko do ziarnka, talent do talentu, człowiek do człowieka – w ten lapidarny sposób chyba najtrafniej można określić drogę do wielkiego finału – premiery spektaklu, który od kilku miesięcy kiełkował i wyrastał na ziemi łaskiej. Mowa oczywiście o „Kobietach, których nie ma…”, musicalu opartego na bazie tekstów Agnieszki Osieckiej, reżyserowanego przez Adama Łoniewskiego, obecnego dyrektora ŁDK.

 

Nic jednak samo nie wyrośnie, ot, tak. Trzeba to było podlać: i wysiłkiem, i stresem, zmęczeniem, tudzież kolosalnym zaangażowaniem wielu osób - także tych, których na scenie nie widać. To były miesiące starannej pielęgnacji - dopracowywania, dopieszczania, skreślania dopisywania. To wielogodzinne próby, gonitwa z czasem, wyrzeczenia, potyczki z budżetem, by zdążyć, ułożyć, zespolić i skombinować do 9 lutego, na czas premiery. Żeby wystarczyło i przede wszystkim – wyszło profesjonalnie. Czy się udało? Nie mnie oceniać, ale sala teatralna wypełniona po brzegi i owacje na stojąco przemawiają same za siebie.

Dzięki tej idei wzajemnego wspierania się pomysłami, wiedzą i talentami, poprzez korespondencję rozmaitych sztuk, spektakl ten miał szanse nie tyle objawić się łaskiej publiczności, nie tyle nawet zabłysnąć, ile po prostu porwać z kolan. Druga po „Towarzyszkach” sztuka w Teatrze im. J. R. Sarosieka udowodniła, że Łask jest gotowy na wielkie inscenizacje, na wielkie dzieła, na wielkie teatralne widowiska! Ba! Nie tylko jest gotowy, ale i ich spragniony!

 

Trzy kobiety, trzy aktorki: Marzena Lamch-Łoniewska, Urszula Kasprzak-Wąsowska i Justyna Kociuba wzbogaciły spektakl niebanalnymi głosami, interpretując klasyczną Osiecką nieklasycznie, ale z zachowaniem jej uniwersalnego przesłania. Wydźwięk bohaterek wzmocnił także świeży i odważny ruch sceniczny, za który odpowiedzialna była Joanna Jóźwin. Wokalistki wspierał akompaniamentem Michał Iwanek, dzięki czemu piosenki nabrały spektakularnego blichtru. Konsekwentnie wypadła także kobieca „sztafeta kostiumowa”, poczynając od tych w stylu retro podróżnych, poprzez dancingowe cekiny, na intensywnych, monochromatycznych skończywszy. Minimalistyczna sceneria quasi-dworcowa (będąca zasługą Agnieszki Świstek) to sterylnie ascetyczna przestrzeń, tło enigmatycznych kobiecych zwierzeń. Bo jak informuje teatralna broszura to sztuka o kobietach i ich „zagubieniu, osamotnieniu, walce z czasem i słabościami, wszystkim, co przyziemne, ulotne, bolesne...”.

Dużo w tej sztuce tajemniczości, niedopowiedzeń, milczenia, miejsca na interpretację samego widza. Myślę, że właśnie ta nieoczywistość jest największym atutem tego spektaklu. Wszak widz po wyjściu z sali, jest nadal pełen wątpliwości. Czy to rzeczywiście był dworzec? Co tu właściwie miało miejsce? Sztuka pachnie lekkim absurdem. Potęguje niepewność, wielowymiarowość, prowokuje do pytań o nonsensowną zmienność. Czyż nie takie są właśnie kobiety?

                                                                                                                                                                                                                                Anula Sobczak

 

 

 

Nadchodzące Wydarzenia

  27 Kwi 2018   19:00 - 21:00
   Koncert Beaty Przybytek

Wejdź do strefy zajęć

  • _DSC4370.jpg
  • _DSC4460.jpg
  • _DSC4350.jpg
  • _DSC4475.jpg
  • _DSC4473.jpg
  • _DSC4080.jpg
  • _DSC4426.jpg
  • _DSC3992.jpg
  • _DSC4454.jpg
  • _DSC4395.jpg
  • _DSC4217.jpg
  • _DSC4449.jpg
  • _DSC4433.jpg
  • _DSC3986.jpg
  • _DSC4147.jpg
  • _DSC4050.jpg
  • _DSC4380.jpg
  • _DSC4396.jpg
  • _DSC4251.jpg
  • _DSC4179.jpg

Kostiumeria teatralna ŁDK

Lokomotywą po wiedzę.

Biuletyn Informacji Publicznej